Quindependence

Czwarty tydzień w 12on14 Jazz Club

In Koncert, Recenzja by Redaktor

Poniżej relacja z czwartego tygodnia działalności 12on14 Jazz Club. Zapraszam!

23.05.2016 / poniedziałek / 20:30
QUINDEPENDENCE
Dominik Borek (tp), Krzysztof Matejski (sax), Michał Salamon (p), Miłosz Skwirut (db), Paweł Nowak (dr)

I Set
1/. Mr. Dodo (Rosario Guliani)
2/. Z.G.F. (Miłosz Skwirut)
3/. Song For E. (Michał Salamon)
4/. Listen To The Wind (Zbigniew Namysłowski)
5/. Oslo (Mathias Eick)
II Set
1/. Tokai (Miłosz Skwirut)
2/. Gnossienne (Eric Satie, arr. Miłosz Skwirut)
3/. Invisible Man (Chris Potter)
4/. 20 Miles To Highway (Michał Salamon)
Bis
-/. Oslo (reprise) (Mathias Eick)

Jestem przekonany, że wybór kompozycji Rosario Gulianiego (Mr. Dodo), jako utworu otwierającego koncert, nie był przypadkowy i miał na celu znokautowanie Publiczności erupcją niezwykłej energii, by – podobnie jak ten słynny dziś włoski saksofonista w 2002 roku – startując nieomal znikąd znaleźć się nagle w centrum uwagi. Przemyślany zabieg – źródła tego pomysłu upatruję w głowie głównego stratega znanej i lubianej formacji FOURS collective, Michała Salamona (tu – pianisty Quindependence) – przyniósł zamierzony efekt. Od pierwszego do ostatniego dźwięku koncertu Publiczność gorąco uczestniczyła w wydarzeniu, a wyklaskiwane przez nią zaproszenie do zagrania bisu rzadko bywało tak gorące. Trzeba też powiedzieć, że – co jest poniekąd zrozumiałe – II set był jeszcze bardziej dynamiczny, a muzyka brzmiała lepiej i naturalniej, a to za sprawą otwarcia się muzyków i przełamania początkowej tremy. Na twarzach pojawiły się uśmiechy, a znakomity saksofonista Krzysztof Matejski (który w ciągu koncertu wyrósł chyba na lidera grupy) był w pewnej chwili bliski tanecznego pas. Poza wspomnianą kompozycją formacja Quindependence ułożyła repertuar w taki sposób, aby podkreślić możliwości zarówno instrumentalistów, jak i zespołowego zgrania. Nie zapominając o własnych, świetnych zresztą kompozycjach, sięgnęła po utwory uznanych kompozytorów, interpretując je ze swadą. Miłosz Skwirut dał się poznać nie tylko jako dobry kontrabasista, ale również kompozytor i aranżer – świetnie opracowana kompozycja Erica Satie. Innymi słowy – gdyby chcieć podsumować koncert Quindependence, należy powiedzieć, iż grupa wystartowała dobrze, jest rzetelnie przygotowana do występów, dysponuje warsztatem i energią godnymi pozazdroszczenia. Jesteśmy pewni, że w niedługim czasie będzie o nich głośno! Trzymamy kciuki!

Nahorny / Mucha Duo

24.05.2016 / wtorek / 20:30
NAHORNY / MUCHA DUO
Włodzimierz Nahorny (p), Tomasz Mucha (vln),

I Set
1/. Koparka (Tomasz Mucha)
2/. The Old Friend Revisited (Włodzimierz Nahorny)
3/. Zaloty Dzięcioła (Tomasz Mucha)
4/. Jews (Włodzimierz Nahorny)
5/. Próżno Płakać (Włodzimierz Nahorny)
6/. Open The Door (Tomasz Mucha)
II Set
1/. Kocham O’Keefe (Włodzimierz Nahorny)
2/. Treść Lata (Włodzimierz Nahorny)
3/. Mysz Korporacyjna (Tomasz Mucha)
4/. Smutasos (Tomasz Mucha)
5/. Nadzieja Smutnego Serca (Włodzimierz Nahorny)
6/. My Secret Love (Sammy Fain)
Bis
-/. Jej Portret (Włodzimierz Nahorny)

Gdy na scenie pojawia się legenda oczekiwania rosną. A że Włodzimierza Nahornego nikomu w Polsce przedstawiać nie trzeba, toteż na sali wyczuwało się spore napięcie – co przedstawi dzisiaj? Jaka to będzie muzyka? W jakim stylu? Jakie melodie? Czy będzie „Jej Portret”? Pytania uzasadnione, bo przecież Włodzimierz Nahorny jest muzykiem wszechstronnym, zapraszanym często przez innych twórców do nagrań i koncertów. Jako kompozytor dał się poznać szerokiej publiczności, jako twórca muzyki filmowej i teatralnej. Spod jego pióra wyszły znane tematy jazzowe i popularne piosenki. Jak czytamy w zapisach encyklopedycznych (Wikipedia): „W 1962 wystąpił po raz pierwszy na Jazz Jamboree i to w roli solisty – saksofonisty altowego w big bandzie Jana Tomaszewskiego. Na tej imprezie pojawiał się prawie przez 15 lat (prezentując się w różnych – głównie Andrzeja Trzaskowskiego – zespołach w latach 1962–1977). Autorskie trio zaprezentował w 1965 na festiwalu Jazz nad Odrą. W Wiedniu (1966–1967) uhonorowany został nagrodą otrzymaną z rąk Duke’a Ellingtona. Współpracował z Bim Bomem. Nahorny sięgał po rozmaite muzyczne tworzywo: raz komponując balladę „Jej portret”, z drugiej strony realizował się w jazzowych zespołach Andrzeja Kurylewicza, Krzysztofa Sadowskiego, Andrzeja Trzaskowskiego, Ptaszyna Wróblewskiego. Bywał też muzykiem rockowej grupy Breakout (nagrał z nimi dwie płyty), towarzyszył wokalistom – Mariannie Wróblewskiej, Łucji Prus, grupie Novi Singers oraz łączył jazz z muzyką poważną. Sporym sukcesem stały się jego jazzowe interpretacje cyklu „Mity” Karola Szymanowskiego.” U nas pojawił się w towarzystwie skrzypka Tomasza Muchy. W czasie prawie dwugodzinnego koncertu Artyści w pełni zawładnęli wrażliwością zasłuchanej Publiczności oferując utwory własne ułożone w konstelację delikatnych perełek, z których każda była udzielnym uniwersum piękna i uroku. Mistrzowska pianistyka, piękne brzmienie elektrycznych, pięciostrunowych skrzypiec – pogłębionych o jedną strunę do lirycznego brzmienia altówki – i „Jej Portret” na bis, dały razem niezapomniany koncert, który na długo pozostanie w naszych sercach. Dziękujemy, Panie Włodzimierzu, że zaszczycił Pan nasz klub swą piękną sztuką!

Big Band Akwarium

25.05.2016 / środa / 20:30
BIG BAND „AKWARIUM” – OSTATNI KONCERT

Ryszard Borowski (dyrygent, aranżacje)
Saksofony:
Łukasz Poprawski, Michał Borowski, Michał Łuka, Przemysław Florczak, Bartosz Smorągiewicz, Michał Kalinowski, Mateusz Dorobek
Flet:
Bartosz Kowalik
Trąbki:
Emilia Noremberg, Maurycy Idzikowski, Daniel Kalamon, Daniel Orlikowski, Daniel Szczepański, Mateusz Błach
Puzony:
Andrzej Rękas, Rafał Rakusiewicz, Witek Haliniak, Rafał Korzeniewski, Rafał Połczyński
Fortepian:
Paweł Kukuła (także melodyka), Piotr Iwański, Tymoteusz Hartman, Mateusz Gramburg, Paweł Chaberski,
Gitara:
Mikołaj Poncyliusz, Michał Skwierczyński, Michał Sołtan, Igor Wiśniewski
Kontrabas:
Michał Jaros, Piotr Filipowicz, Rafał Różalski, Michał Aftyka
Gitara basowa:
Piotr Munnich
Perkusja:
Krzysztof Szmańda, Kacper Majewski, Marcin Sojka

I Set
1/. Hit & Run (Denis DiBlasio)
2/. Afro Blue (Mongo Santamaria)
3/. Chicken (Jaco Pastorious)
II Set
1/. Take The A Train (Billy Strayhorn)
2/. The Pink Panther Theme (Henry Mancini)
3/. Boogie Down (Al Jarreau, Michael Omartian)
Bis
-/. Chameleon (Herbie Hancock)

Działający pod kierunkiem i opieką artystyczną muzyka, dyrygenta i aranżera Ryszarda Borowskiego – a zainicjowany jeszcze w 1991 roku przez Mariusza Adamiaka (ówczesnego szefa klubu) – zespół, noszący nazwę Big Bang Band, powstał przy Jazz Club „Akwarium” w Warszawie, a jego członkami było wielu znanych polskich muzyków jazowych. Gdy Jazz Club „Akwarium” zakończył działalność w 2000 (na jego miejscu stanął hotel „Intercontinental”), wraz z nim przestał istnieć Big Bang Band. Jednak w 2006 Ryszard Borowski wraz z grupą młodych muzyków założył nowy zespół, który nazwano Big Band Akwarium. Opierając zamierzenie o podobne założenia stylistyczne, czerpiące z dokonań Gila Evansa, Ryszard Borowski udatnie połączył stylistykę muzyki fusion, rocka, funku i ambientu, by wykorzystując energię i zapał młodych muzyków, stworzyć na nowo potężnie brzmiący band, w którym niezwykła radość zespołowego grania miesza się z koniecznością zachowania żelaznej dyscypliny, co – zwłaszcza dla młodych muzyków – jest wartością bezcenną. Niestety, Big Band Akwarium zapowiadając swój koncert w naszym klubie, dodał przykre słowo: „ostatni”! Na scenie pojawiły się pokolenia muzyków, którzy doświadczali przez lata frajdy wspólnego grania. Ryszard Borowski podniósł batutę i… Przez kolejne dwie godziny ściany klubu rozsadzała cudowna energia, a my – nieomal tańcząc w takt fantastycznych rytmów i znanych tematów – myśleliśmy tylko o jednym: trzeba coś zrobić, aby ta świetna inicjatywa nie zakończyła żywota! Zapraszam do rozmów, panie Ryszardzie!

Maciej Wróbel Trio

26.05.2016 / czwartek / 20:30
WRÓBEL TRIO – „PROJEKT WRÓBEL”
Tomasz Licak (sax), Jacek Mazurkiewicz (db), Maciej Wróbel (dr)

I Set
1/. Music Is Everywhere (Maciej Wróbel)
2/. Grief (Maciej Wróbel)
3/. Strange Situation (Maciej Wróbel)
4/. The Old Man On Time (Maciej Wróbel)
5/. Two Weeks (Maciej Wróbel)
II Set
1/. Nobleman Trip (Maciej Wróbel)
2/. Waiting For A Moment (Maciej Wróbel)
3/. 7 Cannons (Tomasz Licak)
4/. Hobbit (Tomasz Licak)
Bis
-/. 3phonia Diffusion (Jacek Mazurkiewicz)

Maciej Wróbel przywiózł ze sobą sporą walizkę różnych rzeczy – a to baner, który rozwiesił na ścianie kamienicy, a to piękne T-Shirty z fajnym logo, a to płyty swoich kolegów z zespołu, a to kilka innych drobiazgów oraz sporo radosnego i ciepłego uśmiechu i wrażliwej osobowości. Ale to był dopiero początek całej serii niezwykłych podarunków, którymi nas zarzucił. Bo oto, gdy tylko zasiadł za perkusją i delikatnie uderzył w małe dzwoneczki, poczuliśmy że otwiera przed nami furtkę, przez którą pragniemy się wślizgnąć, by wędrować przez świat, do którego tak pięknie nas zaprosił. „Music Is Everywhere” – to tu zaczęła się ta niezwykła podróż, w której – wraz z Artystami – doświadczaliśmy najpiękniejszego, sięgaliśmy nieomal absolutu, otoczeni przez doskonałość sami stawaliśmy się doskonalsi. Maciej Wróbel mówił do nas szeptem lekkim, jak ruch motylich skrzydeł. Otwarta formuła prezentacji pozwalała na swobodę skojarzeń. Perfekcyjne tremola perkusji dobarwiane czynelem i wyszukanymi instrumentami perkusyjnymi, nadawały myślom rytmu. Oszczędnie preparowany elektronicznymi przystawkami kontrabas Jacka Mazurkiewicza dodawał przestrzeni i ambientu tej niezwykłej podróży, a krystalicznie czysty zaśpiew saksofonu Tomasza Licaka zastępowany był czasem przez liryczny klarnet i flet. Przepiękna kompozycja „Waiting For A Moment” to przede wszystkim niezwykły śpiew Macieja Wróbla, śpiew wręcz organiczny, jakby przeniesiony z czasów, gdy człowiek dopiero zaczynał uświadamiać sobie, że może wyrazić swe uczucia w sposób daleko szlachetniejszy, niż czyni to cały otaczający go świat, śpiew jak z czasów, gdy dopiero rodziła się muzyka – piękny, prawdziwy i poruszający do głębi. Wstrząsający. Te dwa utwory zakreśliły przestrzeń tej niezwykłej muzyki – niezwykle osobistej, poszukującej, głębokiej jak szczera spowiedź. A jednocześnie bardzo nowoczesnej, sensacyjnie zagranej, dojrzałej kompozytorsko. Wspaniały koncert, w którym wzruszenie mieszało się z podziwem, a wybuch entuzjazmu, jaki rozbrzmiał po ostatnim dźwięku, był jedynie skromnym „dziękujemy” za to, co działo się wcześniej na scenie. Maciej Wróbel przywiózł ze sobą sporą walizkę różnych rzeczy… A obdarował nas, jak wielki darczyńca, swą wspaniałą muzyką! Dziękujemy Ci, Maćku!

Nick Klaman Quintet

27.05.2016 / piątek / 20:30
NICK KLAMAN QUINTET
Nick Klaman (tp), Johan Christoffersson (sax), Anton Dromberg (p), Samuel Löfdahl (db), Emil Norman Kristiansen (dr)

I Set
1/. Devil’s Dance (Nick Klaman)
2/. Letters From Barcelona (Nick Klaman)
3/. Tata (Nick Klaman)
4/. Landskrona (Nick Klaman)
II Set
1/. Jerycho (Nick Klaman)
2/. Problesec (Nick Klaman)
3/. Life On Planet Mars (Nick Klaman)
4/. All I Could Think About Was Her (Nick Klaman)
5/. Interlude (Nick Klaman)
Bis
-/. Caravan (Duke Ellington)

Gdybym przez lata nie mieszkał w Szwecji – kraju dość zimnym, krystalicznie czystym, doskonale poukładanym i czasem dość nudnym – nie rozumiałbym pewnie, dlaczego młodzież w każdy piątek wylega na ulice miast oddając się z zapamiętaniem robieniu… hałasu! Ponieważ jednak obserwowałem to przez lata co tydzień (a z czasem zacząłem w tym procederze również uczestniczyć), zdecydowałem się zaprosić grupę młodych Szwedów na piątek właśnie i… otrzymałem, co chciałem! Było głośno! Było radośnie! I było, po szwedzku, dobrze! Svenska Kvalitet! Co prawda, urodzony w Szwecji lider Nick Klaman, jest Polakiem z pochodzenia – (mówi bardzo dobrze po polsku), a jego Rodzice są wielbicielami Led Zeppelin – utwór „Tata” jest dedykowany Ojcu, który namawiał Nicka do grania hard rocka – ale jest też Szwedem z krwi i kości (i wysoko cenionym w Szwecji instrumentalistą) i człowiekiem młodym na tyle, aby nie tylko współuczestniczyć w co piątkowej fali, ale i ją współtworzyć! Obdarzony przez północnych bogów potężnym brzmieniem, prowadził bezbłędnie swą trąbką całą formację od pierwszego do ostatniego numeru (dla zwiększenia siły rażenia Nick zaprosił do wspólnego grania duńskiego bombardiera, świetnego Emila Normana Kristiansena), udowadniając że „Devil’s Dance” to nie tylko tytuł pierwszego utworu koncertu i jednocześnie nagranej w zeszłym roku płyty, ale również i przede wszystkim „diabelski taniec” właśnie, który młodzież uprawia tam w piątki. I choć Polska nie jest krajem tak zimnym, tak doskonale poukładanym i z całą pewnością znacznie weselszym (we wszystkich – ostatnio – aspektach życia), to zgromadzona Publiczność dała łatwo się ponieść kolejnej odsłonie szwedzkiego potopu i można powiedzieć, że tym razem… Częstochowa padła! Tack så mycket!

Piotr Wojtasik Quartet

28.06.2016 / piątek / 20:30
PIOTR WOJTASIK QUARTET
Piotr Wojtasik (tp), Victor Toth (sax, fl), Michał Barański (db), Eric Allen (dr)

I Set
1/. Ballad Of White Flowers (Victor Toth)
2/. Amazing Twelve (Piotr Wojtasik)
3/. Listener (Piotr Wojtasik)
4/. Mickey The Man (Piotr Wojtasik)
II Set
1/. Black And Yellow (Piotr Wojtasik)
2/. Marz (Victor Toth)
3/. Don’t Explain (Billie Holiday)
4/. Polish (Piotr Wojtasik)
Bis
-/. We Want To Give Thanks (Piotr Wojtasik)

Zaledwie kilka razy w ciągu ostatniego roku koncertów w 12on14 nie wiedziałem, co mam napisać, ale później jakoś udawało mi się wybrnąć z impasu i wyskrobać kilka słów. Tym razem jednak kapitulacja jest kompletna. Siedzę i myślę, myślę i siedzę (a jak nie myślę, to tylko siedzę lub myślę, że siedzę ) i mam kompletną pustkę w głowie lub, jak kto woli, chaos totalny – czyli głowę wypełnioną po brzegi bałaganem rozważań, których nie da się uporządkować. Więc dla zwykłej higieny spowiadam się teraz i powiem tak: nic nie napiszę! Ten koncert mnie przerósł! Nie napiszę, że nie wiem, do której szuflady włożyć Piotra Wojtasika i jego muzykę, bo nie znam takiej szuflady, do której dałby się wcisnąć. Nie napiszę banałów i dyrdymał o rewelacyjnym współgraniu całej formacji, bo należałoby ich wszystkich umieścić w Sèvres pod Paryżem, aby mogli tworzyć światowy wzorzec współgrania, więc po co o tym pisać?! Nie powiem nic o maestrii samego Mistrza, saksofonisty Victora Totha i niezwykłym Michale Barańskim w szczytowej formie, bo „koń, jaki jest każdy widzi”. Nie powiem ani słowa o fenomenalnym Ericu Allenie – któremu również (o! zgrozo!) starczyła nasza klubowa perkusja (choć jest zbyt kiepska dla początkujących adeptów sztuki bębniarskiej) – bo był fenomenalny, a nasza perkusja wzbudziła jego zachwyt! Nie powiem nic więcej poza tym, że Piotr Wojtasik Quartet na wczorajszym koncercie pokazał wszystkim tym, którzy mają jakiekolwiek wątpliwości, duży środkowy palec! Mistrz jest tylko jeden! I basta!
A jakby na chwilę spróbować ochłonąć z po koncertowego amoku, to można jeszcze dodać, że ten poziom grania, eksploracji artystycznego tworzywa, intuicyjnej umiejętności sięgania po źródło muzyki, po prymarny i naturalny dźwięk, po uduchowioną głębię współtworzenia i kreowania nowej jakości, po wreszcie niezwykle osobistą wypowiedź każdego z Artystów (genialne sola Wojtasika, Totha i Barańskiego), zarezerwowany jest nie tylko dla największych, ale wręcz dla największych z największych. To nie jest pójście w tę czy w tamtą stronę. To nie jest taki czy inny bop czy cool, czy nawet free. To jest wejście w przestrzeń jazzu w taki sposób, że jego absolutna całość jest dopiero zaczynem energii, która z wielką siłą drąży i demontuje kolejne zasoby, by uzyskać nową, wspaniałą i niebywałą jakość, jaką jest Jazz Odkryty Na Nowo! Piotr Wojtasik Quartet! Chapeau bas! Wczoraj w 12on14 Jazz Club! Właśnie zaczęła się Historia…!
(Tomasz Pierchała)